mi_fe_szelogo
pol_zw_szelogo_cd
WIADOMOŚCI  LIPCA  2017
mi_fe_szelogo_cd
REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA
REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA

Lata 2008-2015
KLASYFIKACJE
MISTRZOWIE OLIMPIJSCY
POLSCY MEDALIŚCI IO
MISTRZOWIE ŚWIATA
POLSCY MEDALIŚCI MŚ
MISTRZOWIE EUROPY
POLSCY MEDALIŚCI ME
MISTRZOSTWIE POLSKI
KLUBY SZERMIERCZE
AKADEMIA prof. Zbigniewa Czajkowskiego
Jerzy Pawłowski 1932-2005
GWIAZDA WITOLDA WOYDY
ARCHIWUM
LINKI
KONTAKT
BLOGI
KSIĄŻKI i DVD
Lata 2008 - 2013

2017-07-26


Reprezentacja >> Medale Polaków >>

Brązowy medal szpadzistek!
Drużyna w składzie Renata Knapik-Miazga, Ewa Nelip, Magdalena Piekarska, Barbara Rutz wywalczyła w Lipsku brązowy medal mistrzostw świata! W decydującym meczu biało-czerwone pokonały Koreanki 33:28. Brawo! Polska szermierka damską szpadą stoi.

Wszystko szło świetnie od samego początku. Wysoko wygrane spotkanie z Finlandią 45:18 upewniło podopieczne trenera Bartłomieja Języka, że wszystko jest pod kontrolą kiedy są zmotywowane i skoncentrowane. Niebawem przekonały się o tym dużo groźniejsze Ukrainki (37:31 dla Polski). Po nich nie dały rady naszym także Rosjanki. Wynik: Polska-Rosja 45:41. Stawką meczu z Estonkami był finał, pewne srebro i możliwość walki o złoto. Tyle, że rywalki miały ten sam zamiar i to one niestety postawiły na swoim. Polkom przyszło więc walczyć o medal brązowy. Na szczęście skutecznie. Mimo niepowodzenia w półfinale zachowały wysoki poziom zaangażowania i wygrały 33:28. Drugi medal dla Polski, drugi medal szpadzistek. Na dodatek jubileuszowy, pięćdziesiąty zdobyty przez polskie drużyny w mistrzostwach świata! Hurra! Plan zrealizowany w 120 procentach!

A startujący dziś także floreciści? Wykonali plan minimum wyznaczony przez fechmistrza Stanisława Szymańskiego czyli zajęli miejsce dziesiąte. Potrafili pokonać Kanadyjczyków (45:26), nie potrafili postawić się Amerykanom (24:45), dali radę Duńczykom (45:33) i Węgrom (45:37), ale polegli z Ukrainą (36:45). Piotr i Michał Jandowie, Andrzej Rządkowski i Michał Siess mają nad czym pracować.

Floret mężczyzn drużynowo 8:30 > - Szpada kobiet drużynowo 10:00 >

Floret mężczyzn drużynowo i szpada kobiet drużynowo


FINAŁY

2017-07-25


Reprezentacja >> Medale Polaków >>

Japońskie przeszkody nie do wzięcia
Dziś dwa razy japońskie zespoły stanęły na drodze polskich drużyn. I dwa razy okazały się przeszkodami nie do pokonania. W przypadku szpadzistów skończyło się to porażką 35:45 i natychmiastowym zejściem do szatni. Pierwszy i jedyny mecz było bowiem batalią o wejście do najlepszej szesnastki mistrzostw i prawo walki o coś więcej. Prawo to przejęli Japończycy i choć nie wiele potem zwojowali, to zepchnęli biało-czerwonych aż na 24 miejsce. W poprzednich mistrzostwach, w Moskwie (2015), nasi szpadziści też nie błyszczeli, ale zostali sklasyfikowani na miejscu 12. Czyżby w Lipsku było jeszcze dwa razy gorzej? No, nie można tak tego przeliczać, ale wesoło nie jest. O złoto walczyli Francuzi ze Szwajcarami. I wygrali nieznacznie 45:43. Trzecie miejsce zapewnili sobie Rosjanie, pokonując Węgrów 45:38.

Szablistki przegrały z Japonkami równie wyraźnie, 34:45, ale że stało się to w 1/8 finału, miały prawo walczyć o najlepszą lokatę w zakresie miejsc 9-16. I walczyły skutecznie najpierw z Kanadyjkami (45:20), z szablistkami z Hongkongu (54:43), aby wreszcie ulec Węgierkom 39:45 i zająć ostatecznie miejsce 10. A Japonki? Zaraz po pokonaniu Polek dokonały zdawałoby się niemożliwego. Zwyciężyły 45:43 Rosjanki, których tym samym zabrakło w finale. Zastąpiły je półfinałowe pogromczynie Japonek - Koreanki. Jednak Włoszkom w walce o tytuł nie dały rady. Po brąz sięgnęły Francuzki, wygrywając z Japonkami. W sumie więc sprawczynie największej sensacji tuż za podium.

Szpada mężczyzn drużynowo 8:30 > - Szabla kobiet drużynowo 9:15 >

Szpada mężczyzn drużynowo i Szabla kobiet drużynowo


FINAŁY

2017-07-24


Reprezentacja >> Medale Polaków >>

Zły początek, marny koniec...
Dziesiąte miejsce florecistek i osiemnaste miejsce szablistów, oto dzisiejszy bilans polskich szermierzy w Lipsku. Cóż, planu nie udało się wykonać. Już przed startem wiadomo było jednak, że łatwo nie będzie.

Pierwszą przeszkodą florecistek były Kanadyjki, a prawdziwym katem polskiej drużyny okazała się Alanna Goldie (+19!). Ostateczny wynik 45:34 dla florecistek spod znaku klonowego liścia zamknął podopiecznym trenera Pawła Kantorskiego drogę w górę. Pozostała tylko walka o miejsca 9-12. Udana połowicznie. Wygrany 45:39 mecz z Koreankami sprawił, że Polski stanęły naprzeciw Węgierek, aby zdobyć miejsce dziewiąte. Nie dały rady. Uległy jednym trafieniem 43:44. Złoto dla Włoszek, które zdeklasowały Amerykanki (45:25) chyba zmęczone wcześniejszym pokonanie Rosjanek (45:42). Te z kolei frustrację po tej porażce wyładowały na Niemkach i zdobyły brąz (45:29).

Historia startu szablistów ogranicza się do jedynego meczu z Ukraińcami. Przegranego 27:45. Potem naszym przyszło już tylko oglądać lepszych od siebie. Trener Krzysztof Grzegorek chyba im to zalecił... Finał nie był wyrównanym starciem. Koreańczycy rozgromili w nim Węgrów 45:22. W dużo mniej jednostronnym meczu o brązowy medal Włosi pokonali Amerykanów 45:40.

Dzień szósty
Floret kobiet drużynowo 8:30 > - Szabla mężczyzn drużynowo 10:00 > -

Floret kobiet drużynowo i szabla mężczyzn drużynowo


FINAŁY

2017-07-23


Reprezentacja >> Medale Polaków >>


Na podium!

Ewa Nelip wicemistrzynią świata!
Na ten medal czekaliśmy długo i ten medal to wielki sukces polskiej szermierki, ale nade wszystko Ewy Nelip, która prezentowała się znakomicie w tym sezonie. Tytuł wicemistrzyni świata jest jego wspaniałym zwieńczeniem! Sprawdziły się też słowa trenera kadry Bartłomieja Języka. Był apetyt na medal, jak się okazało nie bez powodu! Wielkie brawa i wielkie dzięki!

Początek dzisiejszego turnieju był znakomity dla trzech walczących w 1/32 finału Polek. Ewa Nelip, Magdalena Piekarska i Renata Knapik-Miazga wygrały swoje walki, eliminując odpowiednio Argentynkę Isabel Di Tellę (15:10), Greczynkę Niki-Katerinę Sidiropoulu-Christodoulou (15:13) i Kanadayjke Malinkę Hoppe Montanaro 15:10. Tylko Kamila Pytka nie zdołała pokonać Niemki Beate Christmann, z która przegrała 8:15. Następna runda okazała się nie do przejścia dla dwóch kolejnych Polek. Magdalena Piekarska zaledwie jednym trafieniem uległa KoreanceYoung Mi Kang (9:10), a Renata Knapik-Miazga doświadczonej Estonce Irinie Embrich (9:12). W stawce pretendentek do medalu została już tylko Ewa Nelip. I niewiele brakowało, aby podzieliła los koleżanek w walce o wejście do finałowej ósemki. Jej walka z Włoszką Rosellą Fiamingo rozstrzygnęła się w doliczonej minucie, przy priorytecie wylosowanym przez rywalkę. Ważne, że ostatnie trafienie należało do przyszłej wicemistrzyni!


Zadrżały nam serca, kiedy Ewa Nelip upadła po tym, jak Rosella Fiamingo wyrównała na 12:12. Na szczęście nic się nie stało i trzynaste trafienie zadała Polka...

Starcie ćwierćfinałowe z Francuzką Lauren Rembi rozegrała z zimną krwią, bezlitośnie punktując bezradną szpadzistkę trójkolorowych. W iście profesorskim stylu poradziła sobie z żywiołowo atakującą Ukrainką Oleną Krywicką w półfinale. Moment zagrożenia pojawił się, gdy Krywicka na kilkanaście sekund przed końcem pojedynku zaczęła szaleńczo nacierać zaraz po komendzie "allez". Dwa pierwsze ataki przyniosły jej dwa trafienia na jedną lampę i w zapasie Ewy Nelip zostały już tylko dwa punkty. Wtedy jednak Polka powróciła do taktyki, która przez całą walkę przynosiła jej powodzenie. Wciągnęła rywalkę na koniec planszy i tam kontrowała kolejne gorączkowe natarcia. Wynik 15:10 dowodzi, że robiła to skutecznie.

Finał wymknął się jej nieco spod kontroli na samym początku. Pozwoliła Rosjance zdobyć kilkupunktową przewagę i już nie udało się jej odrobić, choć w samej końcówce było naprawdę bardzo blisko. Niewiele zabrakło, aby historia zatoczyła koło. To przecież w Lipsku, w roku 2005, mistrzynią świata została Danuta Dmowska (wtedy jeszcze nie Andrzejuk). I tak jednak możemy uznać, że Lipsk jest miejscem szczęśliwym dla polskiej szermierki. Czy będzie szczęśliwym jeszcze bardziej? Mistrzostwa jeszcze przecież nie skończone... Zobaczymy

Na zakończenie dzisiejszej relacji żarcik, który mamy nadzieję, świeżo upieczona wicemistrzyni świata nam wybaczy. Otóż rozgorączkowani wydarzeniami dnia powiedzieliśmy sobie przed w gronie redakcyjnym tuż przed finałem, że Lipsk, jeśli Ewa wygra, będzie musiał zmienić nazwę na...Nelipsk. Cóż, wygrała rywalka, po staremu będziemy jeździć do Lipska, który i tak kojarzy nam się szermierczo znakomicie :).

We florecie wszystko odbyło się prawie bez udziału naszych zawodników. Prawie, bo obaj - Leszek Rajski i Piotr Janda - przegrali swoje pierwsze walki. Rajski z Francuzem Enzo Lefortem 12:15, Janda z Japończykiem Kentą Suzumurą 7:15. Leszek Rajski padł ofiarą reguły, że do trzech razy sztuka. Ostatnie dwa starcia z Francuzem rozstrzygnął na swoją korzyść i wydawało się, że ma na niego patent. Tymczasem to rywal znalazł wreszcie sposób na niego. Piotr Janda okazał się z kolei jedną z wielu ofiar zmasowanego ataku Japończyków, którzy sensacyjnie zakończyli dzisiejsze zmagania. Aż dwóch z nich stanęło na podium! Srebro wywalczył Toshiya Saito, eliminując w półfinale mistrza olimpijskiego Włocha Daniele Garozzo wynikiem 15:12, brąz zdobył Takahiro Shikine ulegając w półfinale takim samym wynikiem późniejszemu zwycięzcy Dimitrijowi Żerebczence (Rosja). Identyczny rezultat padł zresztą w finale, który zasłużenie wygrał dojrzalszy i prezentujący bardziej wyrafinowaną szermierkę Rosjanin. Obaj Japończycy bazowali przede wszystkim na niezwykłej szybkości i refleksie. Dzisiaj zawiodły ich na podium. Kto się spodziewał, że mistrz świata Yuki Ota (Moskwa 2015) tak szybko doczeka się następców. Złoto Żerebczenki też niespodziewane. Tak, czy owak już przed ostatnim pojedynkiem dnia było wiadomo, że zakończy się sensacyjnie.

Mamy medal, Ewa Nelip walczy nadal!
Koniec czekania! Mamy medal! Po dziesięciu latach od zdobyczy Bogny Jóźwiak w Petersburgu w indywidualnym turnieju szablowym i siedmiu latach po srebrze florecistek w Paryżu Ewa Nelip stanie na podium. Ale na którym stopniu? Walka trwa. Wszystko okaże się już niebawem! Trzymajmy kciuki!

Dzień piąty
Szpada kobiet T64 8:30 > - Floret mężczyzn T64 9:40 >

Walki T64


FINAŁY

2017-07-22


Reprezentacja >> Medale Polaków >>

Na podium powroty, polskie niespełnienie
Dwudziesta trzecia Małgorzata Kozaczuk, dwudziesta szósta Marta Puda, trzydziesta Bogna Jóźwiak, pięćdziesiąta ósma Martyna Komisarczyk to miejsca polskich szablistek w mistrzowskim turnieju indywidualnym. Pierwszą, która zaznała goryczy porażki była Komisarczyk. Nie zdołała pokonać Włoszki Roselli Gregorio. Wynik 15:11 dla rywalki. W najlepszej "32" znalazły się trzy pozostałe biało-czerwone. Małgorzata Kozaczuk pokonała wynikiem 15:9 Meksykankę Paolę Pliego, Marta Puda równie przekonująco, 15:10, Białorusinkę Darię Andrejewą a Bogna Jóźwiak w takim samym stosunku Rosjankę Annę Basztę. Później niestety już tak pięknie nie było. Do "szesnastki" nie awansowała żadna Polka. Jóźwiak wpadła na przyszłą, jak się niebawem okazało, mistrzynię świata, Ukrainkę Olgę Charłan i uległa jej 9:15, Puda zostałą drugą polską ofiarą Gregorio (9:15), zaś pogromczynią Kozaczuk została Niemka Ann-Sophie Kindler. Wynik 15:14, więc właściwie na granicy pecha i szczęścia, które dziś dopisało zawodniczce gospodarzy.

A w "ósemce" trzy szablistki Kraju Kwitnącej Wiśni! Zajęły wprawdzie miejsca 6,7 i 8, ale ile byśmy dali za taki wynik naszych? Tytuł mistrzyni wywalczyła, wracając po dwuletniej przerwie na tron, Olga Charłan. Złoto zdobyła po raz trzeci a medal MŚ po raz szósty. Jej niespodziewaną raczej przeciwniczka w finale była Tunezyjka Azza Besbes (trenująca na co dzień w Paryżu). Jednak różnica klas była aż nadto widoczna, co pokazuje wynik 15:5 dla mistrzyni. Brąz podzieliły Francuzka Cecylia Berder i Włoszka Irene Vecchi.



Na podium szpadzistów trzej starzy wyjadacze i pretendent miejscowych. Najlepiej z nich poradził sobie Włoch Paolo Pizzo (mistrzem świata został po raz drugi). W finale lepszy od Estończyka Nikołaja Nowosjołowa (byłego dwukrotnego mistrza świata) o dwa trafienia (15:13). Brąz dla Węgra Andrasa Redli (mistrza Europy 2014) i Niemca Richarda Schmidta.



Dzień czwarty
Szabla kobiet 9:00 > Szpada mężczyzn 12:10 >

FINAŁY


2017-07-21


Reprezentacja >> Medale Polaków >>

Pierwsze tytuły dla Rosji i Węgier
Sprawa medali rozstrzygnęła się bez udziału polskich zawodniczek i zawodników. Do pojedynków półfinałowych florecistek przystąpiły dwie Włoszki, Rosjanka i Francuzka. Arianna Errigo została zdeklasowana przez Innę Derigłazową przegrywając 6:15 i musiała się zadowolić brązem. Druga reprezentantka Italii Alice Volpi poradziła sobie z Francuzką Ysoarą Thibus i pokonała ją 15:12 zostawiając jej brąz. W finale nie dała jednak rady Derigłazowej. Ta okazała się lepsza wprawdzie tylko o jedno trafienie, ale dzięki temu mogła stanąć o jeden stopień wyżej. Najwyżej.



W ostatniej czwórce szablistów ubiegających się o medale zabrakło arcymistrza ostatnich czasów, Węgra Arona Szilagyiego. Godnie zastąpił go jednak kolega z drużyny Andras Szatmari, który po finałowym pojedynku z Koreańczykiem Bongilem Gu (15:11) wyrzucił w górę ręce w geście triumfu. Złoto dla Węgier! Koreański szablista został zaś po raz drugi w karierze wicemistrzem. Brązowe medale zawisły na szyjach Rosjanina Kamila Ibragimowa i Francuza Vincenta Anstetta.



Julia Walczyk szósta na świecie!
Jeszcze nie tym razem, jeszcze musimy poczekać na Polkę na podium mistrzostw świata. W Lipsku było i blisko, i daleko. Blisko, bo od medalu dzieliła Julię Walczyk tylko jedna wygrana walka. Daleko, bo porażka z Włoszką Alice Volpi była jednak zdecydowana. Niezależnie od wyniku ćwierćfinałowego starcia przegranego 9:15, wywodzącej się z Pabianic florecistce należą się wielkie brawa! Od dziś jest szósta na świecie! Drugą zasługującą na uznanie jest Hanna Łyczbińska. Ją w pojedynku 1/8 finału wyeliminowała (15:10) Rosjanka Inna Derigłazowa, liderka światowego rankingu. Obie zaś z Julią Walczyk w dramatycznych okolicznościach pokonały inne rosyjskie rywalki rundę wcześniej. Łyczbińska Martę Matrianową 13:12 (po skutecznej pogoni) a Walczyk Adelinę Zagidulinę 14:13! Teraz możemy już napisać, że właśnie te dwie zawodniczki miał na myśli trener Paweł Kantorski, kiedy zapytaliśmy o największe nadzieje w turnieju indywidualnym. Marta Łyczbińska i Martyna Jelińska musiały uznaćc wyższość przeciwniczek już 1/32 finału. Przegrały odpowiednio z Japonką Shiho Nishioką (5:15) i Węgierką Aidą Mohamed (10:15). W tym drugim pojedynku Polka przegrywała już 2:9, a jednak zdobyłą się na skuteczną pogoń. Doprowadziła do stanu 8:10 i kiedy wydawało się, że zmoże słabnącą rywalkę, to jednak górę wzięło doświadczenie Mohamed. Polki ukończyły turniej na następujących miejscach: 6 Julia Walczyk, 14 Hanna Łyczbińska, 40 Marta Łyczbińska, 44 Martyna Jelińska.

Szabliści niestety nie cieszyli nas długo na lipskich planszach. Jakub Ociński przegrał 12:15 z Brytyjczykiem Jamesem Honeybonem i tym samym nie zrewanżował się wyspiarzowi za porażkę Jakuba Jaskota w eliminacjach. Karol Lademann też zdołał rozegrać tylko jedną walkę i nawet narobił sobie i nam niemałego apetytu. Z utytułowanym Koreańczykiem Bongilem Gu prowadził 4:1, 5:2 i na przerwę schodził z wynikiem 8:5!. Po wznowieniu rywalizacji wszystko potoczyło się jednak błyskawicznie. Drugą odsłonę Koreańczyk wygrał 10:1 i cały pojedynek 15:9. Czar prysł w niecałe 30 sekund czystej walki. Ale troszkę mistrza (to znaczy wicemistrza) postraszyliśmy ;). Polaków sklasyfikowano na miejscach: 39 Jakub Ociński, 62 Karol Lademann, 79 Mikołaj Grzegorek, 94 Jakub Jaskot.

Dzień trzeci
Szabla mężczyzn T64 8:30 > - Floret kobiet T64 9:40 >



FINAŁY - szabla mężczyzn, floret kobiet



2017-07-20


Reprezentacja >> Medale Polaków >>

Dzień drugi
Szpada kobiet 8:30 > - Szabla kobiet 12:30 > - Floret mężczyzn 15:30 >

Szpadzistki i szablistki w komplecie,
dwóch florecistów zgubionych

Zadanie wykonane, wszystkie polskie szpadzistki są w najlepszej "64". Jedynie Renata Knapik- Miazga musiała starać się o awans w dodatkowej walce pucharowej (wygranej z Ormianką Emmą Pogosową 15:9). Ewa Nelip skorzystała z wysokiego rozstawienia (13) a Kamila Pytka i Madalena Piekarska wygrały wszystkie walki w eliminacjach grupowych. W 1/32 finału Ewa Nelip zmierzy się z Argentynką Isabel Di Tellą, Kamila Pytka z Niemką Beate Christmann, Magdalena Piekarska z Greczynką Niki-Kateriną Sidiropoulou-Christodoulou a Renata Knapik-Miazga z Kanadyjką Malinką Hoppe Montanaro. Na starcie stanęło 136 szpadzistek.

Szablistki również spisały się na razie tak, jak zakładał trenerski plan. Dziś wszystkie awansowały do najlepszej "64". Dwie dostały się do niej bezpośrednio - Małgorzata Kozaczuk bez walki, z racji rozstawienia z numerem 16, Marta Puda, wygrawszy wszystkie walki grupowe. Dwie, Bogna Jóźwiak i Martyna Komisarczyk, zostały promowane po preeliminacyjnych walkach pucharowych, do których były zmuszone, bo "zgubiły" w grupach - ta pierwsza dwie, ta druga aż trzy - pojedynki. Jóźwiak pokonała bez problemów Senegalkę Assietou Sow 15:6, Komisarczyk w podobnym stylu Gruzinkę Likę Jijieishvili 15:8. Rywalki Polek w 1/32 finału są następujące: Małgorzata Kozaczuk - Paola Pliego (Meksyk), Martyna Komisarczyk - Rosella Gregorio (Włochy), Bogna Jóźwiak - Anna Baszta (Rosja), Marta Puda - Daria Andrejewa (Białoruś).

Dwóch z czterech polskich florecistów zobaczymy walczących w niedzielnym dokończeniu rozpoczętego dziś turnieju. Tych dwóch to Leszek Rajski i Piotr Janda. Żaden z biało-czerwonych nie zachował czystego konta w eliminacjach grupowych. Najlepiej poradził sobie Piotr Janda z jedną tylko porażką, a jego koledzy przegrali po dwa razy. To sprawiło, że wszyscy musieli wystąpić w pucharowych preeliminacjach, które dla dwóch okazały się nie do przejścia. Michał Janda uległ 12:15 Chińczykowi Mengkaiowi Huangowi, zaś Andrzej Rządkowski zadał o jednio trafienie mniej niż Brytyjczyk Marcus Mepstead (14:15). Z kolei Piotr Janda nie miał najmniejszych problemów z Hindusem Phatthanapongiem Srisawatem (15:5) a Leszek Rajski z Tunezyjczykiem Mohamedem Ayoubem Ferjanim (15:6). Ten pierwszy w 1/32 finału będzie miał za rywala Japończyka Kentę Suzumurę, ten drugi Francuza Enzo Leforta. Niełatwa sprawa. Michał Janda zajął miejsce 70, Andrzej Rządkowski 76 w stawce 158 konkurentów.

2017-07-19


Reprezentacja >> Medale Polaków >>

Dzień pierwszy
Szpada mężczyzn 8:30 > - Szabla mężczyzn 12:30 > - Floret kobiet 15:30 >

Florecistki w komplecie,
szabliści w połowie,
szpadziści... poza planem

Szpadziści nie będą mile wspominali swej inauguracji w mistrzostwach świata. Niestety żaden z nich nie zdołał przebić się do najlepszej "64", co oznacza, że piątkowymi zmaganiami o medale nie będziemy się już emocjonować i plan wyznaczony przed czempionatem nie zostanie wykonany. Przynajmniej w konkurencji indywidualnej. Eliminacje grupowe przebrnęli. Tak to trzeba określić, bo żaden nie zdołał odnieść wystarczającej liczy zwycięstw, aby sobie zapewnić bezpośredni awans do 1/32 finału. Musieli stanąć do pucharowych preeliminacji. I co paradoksalne, pierwszy z konkurencji odpadł najbardziej doświadczony i utytułowany Radosław Zawrotniak. Jego pogromcą był Egipcjanin Ahmed Elsaghir. Wygrał 15:7, a więc zdecydowanie. Karol Kostka, Filip Broniszewski i Daniel Marcol wygrali swoje pierwsze pojedynki, ale w drugich musieli uznać wyższość rywali. Kostkę pokonał 15:10 Ukrainiec Maksym Chworost, Broniszewskiego 15:13 Czech Martin Rubes, zaś Marcola Włoch Andrea Santarelli 15:6. I właśnie debiutant z Wrocławia (drugi paradoks) zajął najlepsze z biało-czerwonych miejsce - 76. Pozostali zostali sklasyfikowani za nim: 84 Karol Kostka, 88 Filip Broniszewski, 102 Radosław Zawrotniak wśród 210 szpadzistów.

Walki grupowe szablistów przebrnęli wszyscy podopieczni Krzysztofa Grzegorka. Jakub Ociński walczył nawet tak skutecznie (5 wygranych, jedna porażka), że do najlepszej "64" dostał się bezpośrednio. Jego trzej koledzy musieli przystąpić do preeliminacji pucharowych. Pierwszą rundę zaliczyli wszyscy. W Jakub Jaskot po wygraniu z Singapurczykiem Ahmadem Huzaifahem Saharudinem 15:8, ale w starciu decydującym o awansie do turnieju głównego uległ Jamesowi Honeybonowi (Wielka Brytania) 5:15. Jego los podzielił Mikołaj Grzegorek, którego pokonał 15:10 Turek Enver Yildirim. Natomiast Karol Lademann zdołał wygrać 15:13 z Kanadyjczyka Shaula Gordona i tym samym znalazł miejsce w pierwszej "64".

Jakub Ociński w 1/32 finału spotka się z Brytyjczykiem Jamesem Honeybonem. Będzie miał okazję pomścić Jaskota i jednocześnie spełnić trenerską normę wyznaczoną na te mistrzostwa. Jeśli mu się to uda, to w nagrodę czeka go pojedynek z samym Aronem Szilagyim, dwukrotnym mistrzejm olimpijskim (Londyn 2012, Rio de Janeiro 2016). To raczej przeszkoda nie do wzięcia, chociaż nie uprzedzajmy wypadków...Karol Lademann, przyjemność i zaszczyt walki z czołowym szablistą rankingu FIE (4) będzie miał już w pierwszej walce, bo los wyznaczył mu Koreańczyka Bongila Gu, dwukrotnego medalistę MŚ. Dwaj polscy szabliści już mają swoje miejsca w klasyfikacji końcowej: Mikołaj Grzegorek 79, Jakub Jaskot 94. Na starcie stanęło 130 zawodników.

Najlepiej dziś realizowały mistrzowski plan nasze florecistki. Wszystkie w komplecie i bezpośrednio awansowały do głównej tabeli "64". Julia Walczyk (6 zwycięstw), Hanna Łyczbińska (6 zwycięstw), Marta Łyczbińska (5 zwycięstw, 1 porażka), Martyna Jelińska (4 zwycięstwa, 2 porażki). Piątkowa 1/32 finału postawi przed Polkami już poważniejsze zadania. Hanna Łyczbińska spotka się z Argentynką Marią Ludmiłą Terni, jej siostra Marta z Japonką Shiho Nishioką, Martyna Jelińska z Węgierką Aidąę Mohamed, Julia Walczyk z Austriaczką Olivią Wohlgemuth. W stawce florecistek znalazło się 91 zawodniczek.

2017-07-16


Reprezentacja >> Medale Polaków >>

Cele i prognozy...
Lipsk 2017. Nowe mistrzostwa, nowe nadzieje. Wprawdzie występ na niedawnym czempionacie Europy w Tblisi nie napawa optymizmem przed turniejem w Niemczech i o lepsze wyniki na mistrzostwach globu będzie jeszcze trudniej, ale przecież wierzymy, że nasi szermierze zdolni są sprawić miłą niespodziankę. Co o tym sądzą trenerzy polskich reprezentantów? Czego oczekują od swoich zawodników? Zapytaliśmy o to tuż przed wyjazdem polskiej ekipy.

Szpada mężczyzn
Pierwsi do rywalizacji przystapią szpadziści, o godzinie 8:30, w środę 19 lipca zainaugurują mistrzostwa świata. Mariusza Piaseckiego, trenera szpadowej kadry, pytamy więc pierwszego, jakie cele wyznaczył swoim podopiecznym?

Drużyna, aby zrealizować wyznaczony cel, musi się zmieścić na miejscach w przedziale 9-16. Takie są obecne realia w polskiej szpadzie męskiej. Indywidualnie Karol Kostka i Radosław Zawrotniak mają ambitniejsze zadanie - powinni wywalczyć co najmniej lokaty od 5 do 8. Filip Broniszewski ma się zmieścić w przedziale 17-24 zaś Daniel Marcol w najlepszej na świecie "32".

Szabla mężczyzn
Jakie zadania w mistrzostwach świata wyznaczył przed naszymi szablistami trener Krzysztof Grzegorek?

- Zacznę od celów drużynowych. Chciałbym, aby naszej reprezentacji udało się zdobyć miejsce w przedziale 10-12. To nie jest wielki cel, ale przez to, że polska drużyna szablowa nie startowała w poprzednich mistrzostwach świata (w ramach testu przedolimpijskiego w Rio de Janiero) i nie startowali w nich także Ukraińcy, to właśnie oni na nas, a my na nich, wpadamy już w meczu o wejście do najlepszej 16. Jeśli wygramy, to miejsce 10-12 jest realne. Czyli najpierw pokonać zespół ukraiński. To będzie trudne. Indywidualnie zadaniem Jakuba Ocińskiego jest zdobycie lokaty w pierwszej "32", pozostali mają się znaleźć w "64". Każe miejsce wyżej będzie miłą niespodzianką, każde gorsze, rozczarowaniem.

Floret kobiet
Ostatnie pierwszego dnia czempionatu (o godzinie 15:30) na plansze wychodzą florecistki. Pytanie do trenera Pawła Kantorskiego jest to samo...

- W Lipsku chcemy zrobić to, czego nie udało się dokonać w Tbilisi, na mistrzostwach Europy, czyli zdobyć medal drużynowy. Indywidualnie wygląda to tak, że każdą z naszych czterech reprezentantek stać na ukończenie turnieju w finałowej ósemce. Plan uznam za zrealizowany, jeśli dokonają tego przynajmniej dwie. Czy aktualna dyspozycja wskazuje na to, że któreś mają na to większe szanse? Tego nie mogę teraz powiedzieć, ale możemy się umówić, że powiem o których myślę...po mistrzostwach.

Szpada kobiet
Drugi dzień mistrzostw rozpoczną (czwartek, godzina 8:30) szpadzistki. Do czego będą dążyć? - pytamy trenera Bartłomieja Języka

- Zadanie dla drużyny to miejsce w przedziale 5-8. W Tbilisi dziewczyny były piąte, powtórka takiego wyniku na mistrzostwach świata byłaby dobrym osiągnięciem, ale ponieważ rywalizować będą najlepsze teamy ze wszystkich kontynentów to i ósme będzie oznaczało wykonanie planu minimum. Oczywiście powalczymy o więcej. Apetyty są. Ewa Nelip dwa razy stała na pudle Pucharu Świata, którego turnieje bywają trudniejsze od MŚ. Tuż za podium była na ostatnich ME. I znów, jeśli mówimy o minimum, wyniku, który wstydu nie przyniesie, to będzie nim miejsce w przedziale 9-16. Wiem jednak, że każda mierzy znacznie wyżej. Każda gotowa jest zdobyć medal.

Szabla kobiet
Jak trener Dariusz Nowinowski ocenia szanse szablistek, które do rywalizacji staną o godzinie 12:30?

- Pierwsza szóstka to cel drużynowy. Dla najlepiej prezentującej się w tym sezonie Małgorzaty Kozaczuk wyznaczyliśmy poziom 8/16 to znaczy "ósemka" będzie zrealizowaniem planu, "szesnastka" wstydu nie przyniesie. Pozostałe dziewczyny mają limit przyzwoitości ustawiony na poziomie "32". Przygotowania przebiegły według planu, zrealizowaliśmy wszystkie złożenia, obyło się szczęśliwie bez kontuzji, wszystkie są gotowe.

Floret mężczyzn
Co przez trenera Stanisława Szymańskiego mają zadane floreciści? Startują o godzinie 15:30...

- Drużyna miejsca 1-10. To dziesiąte miejsce to plan minimum, taki wynik zaliczający (teraz jesteśmy na miejscu 14 w rankingu). O ósemkę spotkamy (bo porażki o "16" z Kanadą lub Szwecją nie dopuszczam) o wiele od nas silniejsze zespoły USA lub Włoch. Z nimi musimy toczyć jak najlepsze mecze po to, aby się upewnić we własnych umiejętnościach i w meczach z tymi tylko trochę od nas wyżej notowanymi zespołami, co zdarzy się w fazie 9-16 starać się o wygraną. Indywidualnie Leszek Rajski ma zadanie być co najmniej w najlepszej "16", zaś pozostałych trzech w "32".

Notował TM

2017-07-01

Do szermierczych mistrzostw świata w Lipsku pozostało jeszcze nieco czasu, ale reprezentacja została już ogłoszona. Znalazło się w niej 31 zawodniczek i zawodników (z rezerwowymi). Działa już także oficjalna strona mistrzowskiego turnieju

My tymczasem publikujemy pierwszy z cyklu artykułów poprzedzających czempionat. Co dalej z polską szermierką? Co robić, aby znów było o niej głośno i na powrót stała się dyscypliną przynoszącą medale w najważniejszych międzynarodowych imprezach? Pomysłów jest wiele, wiele opinii, będziemy je prezentować

Plan parlamentarny
Ostatnie, niedawno zakończone w Tbilisi mistrzostwa Europy bez medalu. Rokowania przed zbliżającymi się mistrzostwami świata w Lipsku nie najlepsze. To doraźne kłopoty polskiej szermierki. Kłopoty doraźne, które jednak zaczynają być już kłopotami permanentnymi. Ostatnia zdobycz w czempionacie Starego Kontynentu – brązowy medal szpadzistki Renaty Knapik-Miazgi – to wyjątek sprzed roku (Toruń 2016). Ostatni indywidualny medal na mistrzostwach świata (Petersburg 2007) – brąz Bogny Jóźwiak - ma już dziesięć lat. Z drużynowego srebra (Paryż 2010) zdobytego przez florecistki – Karolinę Chlewińską, Sylwię Gruchałę, Katarzynę Kryczało i Annę Rybicką – cieszyliśmy się lat temu siedem. Igrzyska olimpijskie? To samo. Brąz florecistki Sylwii Gruchały w Atenach to rok 2004, a srebro drużyny szpadzistów ma datę 2008 (Pekin). Jednym słowem przerwy bez podium na imprezach mistrzowskich zaczynają się wydłużać. Bez osiągnięć popularność dyscypliny spada, przy braku zainteresowania coraz trudniej o szermierczy narybek, co z kolei przekłada się na kłopot z wychowaniem następców dawnych mistrzów i powstaje krąg niemożności. Tak to wygląda w uproszczeniu. W uproszczeniu, bo czynników wpływających na obecny stan rzeczy jest więcej – kadra trenerska i warunki jej pracy, obiekty szkoleniowe, sam system szkolenia, finansowanie itd., itp. Odpowiednią diagnozę wraz z receptą na poprawę zdrowia polskiej szermierki musi wystawić zarząd PZS. Tak, jak wiele jest przyczyn słabnącej kondycji naszego floretu, szabli i szpady (przywoływanie tu medalowego dorobku kadetów czy juniorów niczego nie zmienia, bo prawdziwym wyznacznikiem pozycji na światowych planszach są dopiero osiągnięcia elity zwanej seniorami), tak wiele jest czynników mogących ją poprawić.

Niedawno pojawiła się informacja o powstaniu (24 kwietnia 2017 r.) w Sejmie Parlamentarnego Zespołu ds. Wspierania Polskiej Szermierki. Wiadomość to tyleż zaskakująca, co nasuwająca pytanie: w jaki sposób parlamentarzyści mogą pomóc? Z tym pytaniem zwróciłem się do szefa Zespołu, Pana Macieja Wąsika.

Szanowny Panie Przewodniczący, jak doszło do zebrania grupy posłów gotowych pomóc szermierce, kto wystąpił z taka inicjatywą?

- To moja inicjatywa i od razu uprzedzę pytanie, skąd moje zainteresowanie szermierką. Sportem zawsze się pasjonowałem, zawsze mnie zajmował, więc to oczywiste, że chciałem zadbać, aby moje dzieci nie spędzały większości czasu przed komputerem i poświęcały go sportowi wirtualnemu. Mój dziesięcioletni obecnie syn Tadek, jak większość jego rówieśników, chciał być piłkarzem, ale po wizycie na stadionie w czasie meczu ostatecznie upewnił się, że to nie jego żywioł. Sam wybrał sobie szermierkę, a ja tylko temu przyklasnąłem, bo moim zdaniem to kapitalna propozycja dla młodzieży. Sport tak mocno osadzony w naszej historii i kulturze, tak związany z narodowymi tradycjami. Dodatkowo współgrało to wspaniale z naszymi rodzinnymi lekturami, wśród których poczesne miejsce zajmowała i zajmuje sienkiewiczowska Trylogia, a postacie Wołodyjowskiego, Skrzetuskiego czy Kmicica, a więc wspaniałych szermierzy, stanowiły wzorzec. Miecz i szabla były ulubionymi zabawkami.

- Gdzie zatem zaczęliście – Pan i syn – praktykować szermierkę?

- Trafiliśmy do Polskiego Klubu Szermierczego na Saskiej Kępie w Warszawie i tu, od kierującego nim pana Marka Poznańskiego, dowiadywaliśmy się o sportowym fechtunku więcej. Syn już od trzech lat zgłębia tajniki władania szpadą, ja dowiaduję się o bolączkach szermierki. Uznałem, że jako poseł mam większe od przeciętnego obywatela możliwości, mogę więc pomóc w podtrzymaniu wspaniałej tradycji i rozwoju tej pięknej dyscypliny. Prowadzona przez PKSzerm działalność tylko mnie w tym upewniła. Klub dba nie tylko o rozwój fizyczny i podnoszenie umiejętności technicznych zawodników. Ważną rolę pełni przypominanie historii osiągnięć polskich szermierzy w przeszłości i dokonań obecnych mistrzów. Widać to doskonale w klubowych gablotach prezentujących medalistów olimpijskich, mistrzostw świata i Europy. Czuje się to również w organizowanych przez klub sportowych zawodach. Jednym z flagowych turniejów jest ten coroczny, z okazji 11 listopada. Dbałość o chlubną przeszłość staramy się też kultywować z innych okazji. Na przykład przez wspólne uczestnictwo – zawodników, trenerów i rodziców – w mszy polowej na pl. Krasińskich w wigilię wybuchu Powstania Warszawskiego.

- Jak zatem postanowił Pan pomóc polskiej szermierce?

- Właśnie przez powołanie Parlamentarnego Zespołu. Zaraziłem tą ideą kilkunastu kolegów i jedną koleżankę. Przede wszystkim z Prawa i Sprawiedliwości, którego i ja jestem członkiem, ale też z partii Kukiz15 i Platformy Obywatelskiej. Bardzo prędko porozumieliśmy się co do pryncypiów i w regulaminie zespołu znalazło się, co należy do naszych zadań. Po pierwsze rozwój szermierki jako olimpijskiej dyscypliny sportu, po drugie wspieranie szermierki, jako sportu obronnego, nierozerwalnie związanego z polską wojskowością, po trzecie wspieranie inicjatyw podejmowanych przez Polski Związek Szermierczy i kluby w zakresie popularyzacji szermierki w szczególności wśród dzieci i młodzieży i wreszcie kultywowanie poprzez szermierkę historii i tradycji oręża polskiego. Oprócz wymienionego w regulaminie Polskiego Związku Szermierczego bardzo istotnym partnerem ma być Ministerstwo Obrony Narodowej. Dlatego świetnie się składa, że członkiem Zespołu, wiceprzewodniczącym, jest Michał Jach, równocześnie przewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej.

- Czy Zespół rozpoczął już działanie?

- Oczywiście, odbyliśmy pierwsze posiedzenie i zainicjowaliśmy przygotowanie programu, którego istotą jest wprowadzenie szermierki do szkół oficerskich, podoficerskich i średnich o profilu wojskowym. Program budujemy wspólnie z PZS i chcemy, aby 1 września 2018 r. ruszyła wersja pilotażowa w kilku szkołach. Jeśli się sprawdzi, to wdrożymy go w ww. placówkach powszechnie.

- I jakiego efektu się spodziewacie?

- No właśnie. Sama szermierka w szkołach wojskowych to nie wszystko. Chcemy, aby przy każdej powstał UKS, klub dostępny dla lokalnej społeczności. To powinno w znaczący sposób zwiększyć liczbę osób uprawiających szermierkę. Słuchacze szkół oficerskich i podoficerskich będą mieli okazję, uprawiając ten wymagający sport, zadbać zarówno o kondycję fizyczną, jak i, czego jesteśmy pewni, wzmocnić poczucie godności i dumy. Umiejętność posługiwania się białą bronią, która w naszej historii tyle razy wiodła polskie wojsko do wspaniałych zwycięstw, zawsze była przymiotem bohatera i obrońcy ojczyzny. Młodzi chłopcy i dziewczęta stykający się z szermierką w UKS-ach też powinni wiedzieć, że są kontynuatorami wielkiej tradycji, i wojskowej, i sportowej, że szermierka nie zaczęła się z chwilą ich wstąpienia do klubu. W tym miejscu zaczyna się rola klubowych działaczy, starszych kolegów i trenerów.

- Właśnie, wspomniał Pan o trenerach. Skąd weźmiemy tylu niezbędnych do przeprowadzenia tak szeroko zakrojonego planu trenerów i instruktorów szermierki? Wiadomo przecież, że już dziś nie narzekamy na ich nadmiar, i że bardzo często wyjeżdżają za chlebem w świat. Ktoś obliczył, że za granicą pracuje ich więcej niż w kraju...

- Zdaję sobie sprawę z konieczności przygotowania kadr, a także zapewniania im godziwych warunków pracy i płacy. Po to, aby w poszukiwaniu lepszych zarobków nie musieli opuszczać Polski i mogli pracować dla korzyści i chwały rodzimej szermierki. Reasumując, trenerów i instruktorów dla realizacji naszego projektu wykształcą akademie wychowania fizycznego. Tych nam nie brakuje. My musimy zapewnić fundusze na odpowiedniej wysokości trenerskie gaże. To będzie inwestycja ze wszech miar rentowna, jeśli można tak o tym powiedzieć, bo spod ręki każdego fechmistrza wyjdzie nie tylko szermierz z dumą noszący w walce o sportowe laury barwy klubowe i narodowe, ale też świadomy ciągłości polskiej historii, wychowany w patriotycznej tradycji obywatel.

- Rozumiem, że Wasz klubowy turniej z okazji Święta Niepodległości będzie się wpisywał w to parlamentarne dzieło?

- Oczywiście. Już w tym roku uczestnicy zawodów odczują zmianę. Gościny turniejowi udzieli Stadion Narodowy. W jego kuluarach zostaną rozłożone plansze i w ten sposób szermierka po raz pierwszy, w ślad za innymi dyscyplinami, zawita do świątyni polskiego sportu. Zawody mają otrzymać rangę międzynarodową i chcemy, aby ich obsada i znaczenie rosło z roku na rok.

- Nie ma w Polsce szermierza czy miłośnika szermierki, który nie trzymałby kciuków za taki plan. Mogę więc chyba złożyć Panu i kolegom z Zespołu gratulacje za podjętą inicjatywę w imieniu całego szermierczego środowiska, a już na pewno w imieniu czytelników magazynu www.mat-fencing.com Tak trzymać Panowie! Wraz z jedną Panią. Dla dobra polskiej szermierki! Dziękuję za rozmowę.

Tomasz Malanowski

IGRZYSKA OLIMPIJSKIE
MISTRZOSTWA ŚWIATA
MISTRZOSTWA ŚWIATA 17 i 20
MISTRZOSTWA EUROPY
MISTRZOSTWA EUROPY 23
MISTRZOSTWA EUROPY 17 i 20
MISTRZOSTWA EUROPY 17
MISTRZOSTWA POLSKI
MISTRZOSTWA POLSKI 23
MISTRZOSTWA POLSKI 20
MISTRZOSTWA POLSKI 17 OOM
MISTRZOSTWA POLSKI 15 OOM
MISTRZOSTWA POLSKI 14
UNIWERSJADY
Angielski     Francuski     Niemiecki     Polski     Rosyjski     Włoski