mi_fe_szelogo
pol_zw_szelogo_cd
WIADOMOŚCI  MAJA  2021
mi_fe_szelogo_cd
REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA
REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA

Lata 2008-2019
KLASYFIKACJE
MISTRZOWIE OLIMPIJSCY
POLSCY MEDALIŚCI IO
MISTRZOWIE ŚWIATA
POLSCY MEDALIŚCI MŚ
MISTRZOWIE EUROPY
POLSCY MEDALIŚCI ME
MISTRZOSTWIE POLSKI
KLUBY SZERMIERCZE
AKADEMIA prof. Zbigniewa Czajkowskiego
Jerzy Pawłowski 1932-2005
GWIAZDA WITOLDA WOYDY
ARCHIWUM
LINKI
KONTAKT
BLOGI
KSIĄŻKI i DVD
Lata 2008 - 2018

2021-05-01


Misja Tokio po raz drugi
Prawie dwa lata temu podzieliliśmy się z naszymi Czytelnikami prognozami dotyczącymi udziału polskich szermierzy w igrzyskach olimpijskich, które miały w zeszłym roku odbyć się w Tokio. Ostatecznie rozegrane zostaną dopiero za dwa miesiące, a kwalifikacje zakończyły się kilka dni temu. Taki scenariusz trudno było przewidzieć, ale zobaczmy, jak nasz artykuł - Misja Tokio >> - przetrwał covidową próbę czasu. Zachowajmy kolejność, którą ustaliliśmy dwa lata temu, żeby łatwiej można było porównać.

To oznacza, że zaczynamy od słodko-gorzkiego akcentu. Drużyna naszych florecistek do Tokio nie pojedzie. Zabrakło dwóch punktów w rankingu. Nie ma co roztrząsać, czy kluczowym momentem był mecz z Rosją w Katowicach, czy z Węgrami w Katowicach, czy z Francją w Kazaniu. Dziewczyny biły się o nominację olimpijską zaciekle i cały czas była ona w zasięgu, ale niestety minęły się z nią o włos. Szkoda szansy medalowej w drużynie, szkoda trzech miejsc w zmaganiach indywidualnych, ale ostatecznie udało się jedno wywalczyć. Początkowo liczyliśmy na to, że Julia Walczyk zgarnie, któreś z europejskich miejsc na liście FIE, ale przebojem wywalczyła je Turczynka Irem Karamete, wchodząc do ósemki w ostatnich zawodach Grand Prix. Pozostał więc turniej ostatniej szansy i...udało się! Spośród bardzo równej stawki polskich florecistek, prawo startu wywalczyła na ostatniej prostej Martyna Jelińska - zwyciężyła na „dobijaku” i pojedzie do Tokio. Scenariusz pełen napięcia, z happy endem, ale jako się rzekło, w perspektywie całego sezonu słodko-gorzki, bo naprawdę mieliśmy nadzieję na poczwórne emocje w Tokio. Martyna, na stronie FIE, w Twoim profilu, w zakładce „Ambitions”, stoi: „To compete at the Olympic Games”. Gratulujemy spełnienia marzenia swojego (i nie tylko swojego), ale prosimy – nie zatrzymuj się! :)

W szpadzie męskiej nie było niestety podobnej puenty (punty?). Radosław Zawrotniak zadanie miał wstępnie naprawdę bardzo trudne, wręcz niewykonalne. A przecież sezon miał naprawdę doskonały. Podium w Grand Prix, 14 lokata na liście światowej. No, ale bądź tu mądry, kiedy miejsca indywidualne zarezerwowane dla Europy zajmują tacy zawodnicy jak Holender Bas Verwijlen, siódmy zawodnik na liście kwalifikacyjnej, oraz...jej lider, Węgier Gegely Siklosi. Ogólnie jeżeli spojrzymy na ostateczną listę, to wszystkich sześciu zawodników, którzy wywalczyli indywidualny start na igrzyskach z listy, znajduje się w pierwszej 17 rankingu. W szpadzie męskiej nie można więc mówić o tym, że ktoś z 60 miejsca załapał się na igrzyska tylko przez to, że system jest wadliwy (choć oczywiście jest). W tym przypadku poziom jest naprawdę bardzo wysoki i coraz bardziej wyrównany. Podobnie jak w przypadku florecistek, pozostał więc dobijakowy turniej w Madrycie. Radosław Zawrotniak doszedł w nim do półfinału i tam musiał uznać wyższość późniejszego zwycięzcy, Jakuba Jurki. Nasz medalista olimpijski, a także inni faworyci turnieju - Hiszpan Yulen Pereira i Izraelczyk Yuval Shalom Freilich, musieli obejść się smakiem.

W szabli nie liczyliśmy na nic wielkiego i niczego wielkiego się nie doczekaliśmy. Zapowiadaliśmy pasjonującą pogoń Francuzów i Rumunów za Rosjanami i do pewnego stopnia była ona emocjonująca, ale „sborna” wygrywając ostatni turniej zaliczany do rankingu, postawiła pieczęć na swoim sukcesie. Francja drugi raz z rzędu bez drużyny szablowej na igrzyskach! Bolade Apithy będzie musiał udźwignąć presję olimpijską sam.

Zgodnie z tym, co pisaliśmy w poprzednim artykule, awans drużyny na igrzyska było zasadniczo „mission impossible”. I jak na brak awansu, humory i tak nam dopisują, bo zwycięstwo w drużynowym Pucharze Świata zdarzyło się pierwszy raz od...zdarzyło się kiedyś? Ktoś coś słyszał?
Niestety ten wielki sukces nie miał już wpływu na możliwość startu w Tokio, ale na pewno zaostrzył apetyt na olimpijską nominację Sylwii Matuszak, która zarówno w drużynie, jak i indywidualnie biła się w Budapeszcie naprawdę znakomicie. W Madrycie podzieliła jednak los Radosława Zawrotniaka i zakończyła turniej ostatniej szansy na trzecim miejscu. Nie tym razem, to następnym. Nie jedna, to trzy. Mamy taką nieśmiałą nadzieję.

Drużynie florecistów kwalifikacja olimpijska odjechała dosyć szybko, więc w grze pozostały jeszcze nadzieje indywidualne. Kiedy pisaliśmy poprzedni artykuł Michał Siess był bliski sportowego raju po znakomitym występie na mistrzostwach świata. Zapowiadaliśmy, że utrzymanie miejsca gwarantującego kwalifikację nie będzie proste, ale był to cel osiągalny. I nawet dotarcie do ćwierćfinału w ostatnim Grand Prix sezonu nic nie dało. Nie pomogło również to, że Rosjanie wyparli Hongkong z najlepszej czwórki rankingu drużynowego. Europejskie miejsca zajęli Brytyjczyk Mepstead i Hiszpan Llavador, a Michałowi pozostała walka w bardzo mocno obsadzonym turnieju kwalifikacyjnym. Obok szpadowego chyba najbardziej wymagającego. Reprezentant Czech Aleksander Szupenicz to przecież niezwykle silny i utytułowany rywal, a floreciści tacy jak Turek Martino Minuto, Ukrainiec Klod Yunes, Węgier Daniel Dosa, Cypryjczyk Alex Tofalides nie są może zawodnikami ze ścisłego, światowego topu, ale fani floretowych emocji dobrze wiedzą, że każdy z nich to gracz niebezpieczny, który, jeżeli trafi swój dzień, może napsuć krwi najlepszym. Niestety tak się właśnie stało. Liczyliśmy na pasjonujący finał Siess-Szupenicz, ale gdańszczanina zastąpił Tofalides. Pokonał Polaka w ćwierćfinale, ale w decydującym starciu nie miał ani siły, ani koncepcji by przeciwstawić się Czechowi. Na występ polskiego florecisty na igrzyskach czekamy już 13 lat. Będziemy musieli poczekać dłużej.

Szpadzistki wymiatają i nie ma o czym pisać. Pozostaje walka o miejsca w drużynie, czego oczywiście życzymy wszystkim zainteresowanym, a trenerowi samych dobrych decyzji :).

Optymistycznie wieszczyliśmy obecność na igrzyskach dwóch drużyn i dodatkowo do trzech zawodników/zawodniczek indywidualnie. Skończyło się na jednej drużynie i jednej zawodniczce, czyli tak samo jak było w Rio de Janeiro. Wtedy mogliśmy oglądać bardzo solidny występ Hanny Łyczbińskiej i prawie medalowy turniej w wykonaniu szablistek. Skoro liczbowo jest tak samo, to może jakościowo będzie lepiej, a wiśnie zakwitną nam na Honsiu w lecie zamiast na wiosnę? Trzymamy kciuki!

Marek Malanowski

IGRZYSKA OLIMPIJSKIE 2008-2016
MISTRZOSTWA ŚWIATA 2003-2014
MISTRZOSTWA ŚWIATA U17 i U20 2003-2012
MISTRZOSTWA EUROPY 2003-2015
MISTRZOSTWA EUROPY U23 2008-2014
MISTRZOSTWA EUROPY U17 i U20 2003-2012
MISTRZOSTWA EUROPY U17 2007-2011
MISTRZOSTWA POLSKI 2004-2012
MISTRZOSTWA POLSKI U23 2009-2012
MISTRZOSTWA POLSKI U20 2004-2012
MISTRZOSTWA POLSKI U17 OOM 2004-2012
MISTRZOSTWA POLSKI U15 OOM 2003-2008
MISTRZOSTWA POLSKI U14 2011-2012
UNIWERSJADY 2009, 2011, 2013, 2015
Angielski     Francuski     Niemiecki     Polski     Rosyjski     Włoski